WSPÓLNOTA ŚWIECKICH      PRZY KLASZTORZE O.O. DOMINIKANÓW UL. FRETA 10


 Katechezy: Dary Ducha Świętego - "modlitwa o wylanie Ducha Świętego" i charyzmaty

Ni­niej­sza kon­fe­ren­cja jest pró­bą od­po­wie­dzi na za­po­trze­bo­wa­nie na bliż­sze in­for­ma­cje o "mo­dli­twie o wy­la­nie Du­cha Świę­te­go" i cha­ry­zma­tach.

Więk­szość z nas mia­ła oka­zję prze­żyć ta­ką mo­dli­twę w trak­cie za­koń­czo­nych wła­śnie 7-ty­go­dnio­wych re­ko­lek­cji. Po­ja­wia­ją się py­ta­nia: "Skąd wzię­ła się mo­dli­twa o wy­la­nie Du­cha Świę­te­go?", "Co się w trak­cie niej do­ko­nu­je?", "Dla­cze­go ta­ką mo­dli­twę po­dej­mu­je­my?". Aby od­po­wie­dzieć so­bie na te py­ta­nia się­gnie­my naj­pierw do hi­sto­rii współ­cze­sne­go do­świad­cze­nia "chrztu w Du­chu Świę­tym", któ­rym to ter­mi­nem jest tak­że okre­śla­na wspo­mnia­na mo­dli­twa. Hi­sto­ria ta się­ga ro­ku 1900, kie­dy to pa­stor pro­te­stanc­ki Char­les Fox Par­ham zor­ga­ni­zo­wał szko­łę bi­blij­ną. W trak­cie za­jęć za­pro­po­no­wał te­mat: "Ja­ka jest bi­blij­na ozna­ka chrztu w Du­chu Świę­tym?". Po dłu­gich po­szu­ki­wa­niach opar­tych na Bi­blii pa­dła od­po­wiedź: "dar mó­wie­nia ję­zy­ka­mi". Zor­ga­ni­zo­wa­no mo­dli­twę, aby do­świad­czyć ta­kie­go przyj­ścia Du­cha Świę­te­go. W trak­cie mo­dli­twy jed­na ze stu­den­tek po­pro­si­ła, aby na­ło­żyć na nią rę­ce i wte­dy do­świad­czy­ła prze­ży­cia, któ­re okre­ślo­no ja­ko chrzest w Du­chu Świę­tym, któ­re­mu to­wa­rzy­szy­ło mó­wie­nie ję­zy­ka­mi. Z cza­sem do­świad­cze­nie to sta­wa­ło się udzia­łem co­raz więk­szej licz­by osób. W więk­szo­ści przy­pad­ków ozna­cza­ło to prze­mia­nę ich ży­cia. Lu­dzie ci za­świad­cza­li, że prze­ży­wa­ją na no­wy spo­sób obec­ność Pa­na Bo­ga w swo­im ży­ciu. Od­kry­wa­li po­trze­bę uwiel­bie­nia Bo­ga, po­trze­bę dzia­łal­no­ści apo­stol­skiej. Gdy zo­sta­li oni wy­da­le­ni ze swo­ich wspól­not, za­czę­li się or­ga­ni­zo­wać i tak po­wstał Ko­ściół Zie­lo­no­świąt­ko­wy. Z cza­sem po­wsta­ło wie­le je­go odła­mów, róż­nią­cych się dok­try­ną, ale ma­ją­cych wspól­ne do­świad­cze­nie chrztu w Du­chu. Z cza­sem tak­że do­świad­cze­nie chrztu w Du­chu za­czę­ło się roz­po­wszech­niać w sta­rych Ko­ścio­łach pro­te­stanc­kich. W la­tach sześć­dzie­sią­tych gru­pa pra­cow­ni­ków na­uko­wych z uni­wer­sy­te­tu ka­to­lic­kie­go w Pit­ts­bur­gu za­in­te­re­so­wa­ła się tym no­wym do­świad­cze­niem i wzię­ła udział w mo­dli­twie o wy­la­nie Du­cha Świę­te­go w Ko­ście­le pro­te­stanc­kim. Póź­niej za­czę­li się dzie­lić tym do­świad­cze­niem ze swo­imi ko­le­ga­mi i tak po­wsta­ła w 1967 ro­ku pierw­sza gru­pa Od­no­wy w Ko­ście­le ka­to­lic­kim. Ruch za­czął się roz­prze­strze­niać. W 1975 ro­ku od­był się w Rzy­mie pierw­szy Mię­dzy­na­ro­do­wy Kon­gres Od­no­wy. W ten spo­sób do­cie­ra­my do dnia dzi­siej­sze­go i tak­że mo­dli­twa o wy­la­nie Du­cha Świę­te­go, któ­rą prze­ży­wa­li­śmy, wpi­su­je się w tą hi­sto­rię.

Wraz z po­ja­wie­niem się do­świad­cze­nia, ka­to­li­cy za­czę­li się za­sta­na­wiać, czym jest chrzest w Du­chu z punk­tu wi­dze­nia teo­lo­gii ka­to­lic­kiej. Czy ka­to­lik, któ­ry otrzy­mał już dar Du­cha Świę­te­go w sa­kra­men­tach chrztu i bierz­mo­wa­nia, mo­że ocze­ki­wać udzie­le­nia się w no­wy spo­sób Trze­ciej Oso­by Bo­skiej? Wy­da­je się, że w przy­pad­ku chrztu w Du­chu Świę­tym moż­na mó­wić o dwóch aspek­tach. Z jed­nej stro­ny jest to nie­ja­ko uak­tyw­nie­nie da­rów zło­żo­nych w sa­kra­men­tach chrztu i bierz­mo­wa­nia szcze­gól­nie wte­dy, gdy sa­kra­men­ty te nie by­ły przy­ję­te w spo­sób doj­rza­ły. Z dru­giej zaś stro­ny tra­dy­cja bi­blij­na i tra­dy­cja Ko­ścio­ła nie prze­czą, że Duch Świę­ty mo­że udzie­lać się rów­nież w spo­sób po­za­sa­kra­men­tal­ny. Przy­kła­dam mo­że być opis zstą­pie­nia Du­cha Świę­te­go na dom Kor­ne­liu­sza. Tak­że św. To­masz z Akwi­nu, gdy mó­wi o no­wym po­sła­niu Du­cha Świę­te­go, gdy w du­szy czło­wie­ka na­stę­pu­je wzrost cno­ty lub na­stę­pu­je przej­ście do no­we­go eta­pu roz­wo­ju ła­ski, nie wią­że tych wy­da­rzeń z sa­kra­men­ta­mi. Wy­da­je się za­tem lo­gicz­nym przy­jąć, że w trak­cie chrztu w Du­chu nie tyl­ko na­stę­pu­je uświa­do­mie­nie so­bie w no­wy spo­sób obec­no­ści Du­cha Świę­te­go w swo­im wnę­trzu i uświa­do­mie­nie so­bie po­sia­da­nych da­rów, ale że owo uświa­do­mie­nie jest spo­wo­do­wa­ne tym, że istot­nie do­ko­nu­je się no­we ze­sła­nie Du­cha Świę­te­go i za­czy­na On za­miesz­ki­wać i dzia­łać w du­szy w no­wy spo­sób. Z tych roz­wa­żań wy­ni­ka, że jest sens po­dej­mo­wać mo­dli­twę o wy­la­nie Du­cha Świę­te­go nad jed­ną oso­bą wie­le ra­zy (oczy­wi­ście w pew­nych od­stę­pach cza­so­wych), gdyż za każ­dym ra­zem Duch Świę­ty mo­że udzie­lić się w no­wy spo­sób. W ogó­le nie jest moż­li­wa w ży­ciu czło­wie­ka ta­ka sy­tu­acja, aby Duch Świę­ty nie mógł przyjść w no­wy spo­sób i udzie­lić no­wych łask i da­rów. Trze­ba tak­że nad­mie­nić, że chrzest w Du­chu nie jest sa­kra­men­tem i nie ozna­cza on au­to­ma­tycz­ne­go udzie­le­nia ła­ski, jak to ma miej­sce w cza­sie spra­wo­wa­nia sa­kra­men­tu w spo­sób waż­ny. Dla­te­go moż­na za­dać so­bie py­ta­nie, czy w da­nym przy­pad­ku rze­czy­wi­ście na­stą­pił chrzest w Du­chu. Kla­sycz­ni Zie­lo­no­świąt­kow­cy uwa­ża­ją, że ma to miej­sce tyl­ko wte­dy, gdy w cza­sie mo­dli­twy da­na oso­ba za­czy­na mó­wić ję­zy­ka­mi. Ten po­gląd wy­da­je się nie do utrzy­ma­nia. Ra­czej na­le­ży stwier­dzić, że chrzest w Du­chu miał miej­sce, gdy w wy­ni­ku mo­dli­twy na­stą­pi­ła prze­mia­na ży­cia da­nej oso­by.

Jed­nym z po­wo­dów, dla któ­rych mo­dli­twa o wy­la­nie Du­cha Świę­te­go bu­dzi ty­le emo­cji, jest fakt, że po­wo­du­je bar­dzo du­że zmia­ny w ży­ciu oso­by, któ­ra ją prze­ży­ła. Po­nad­to bar­dzo czę­sto za­czy­na­ją się w ży­ciu ta­kiej oso­by prze­ja­wiać cha­ry­zma­ty, w tym nad­zwy­czaj­ne, któ­re by­ły po­wszech­ne w po­cząt­ko­wym okre­sie ży­cia Ko­ścio­ła, a póź­niej by­ły spo­ty­ka­ne nie­zwy­kle rzad­ko i prze­ja­wia­ły się za­zwy­czaj tyl­ko w ży­ciu świę­tych. No­we spoj­rze­nie na za­gad­nie­nie cha­ry­zma­tów przy­niósł So­bór Wa­ty­kań­ski II, we­dług któ­re­go cha­ry­zma­ty są po­wszech­ne w Ko­ście­le. Oto, co mó­wi na ten te­mat Kon­sty­tu­cja do­gma­tycz­na o Ko­ście­le Lu­men gen­tium: "Duch Świę­ty nie tyl­ko przez sa­kra­men­ty i po­słu­gi uświę­ca i pro­wa­dzi Lud Bo­ży oraz cno­ta­mi go przy­ozda­bia, ale udzie­la­jąc każ­de­mu, ja­ko chce da­rów swo­ich, roz­dzie­la mię­dzy wier­nych wsze­la­kie­go sta­nu tak­że szcze­gól­ne ła­ski, przez któ­re czy­ni ich zdat­ny­mi i go­to­wy­mi do po­dej­mo­wa­nia roz­ma­itych dzieł lub funk­cji ma­ją­cych na ce­lu od­no­wę i dal­szą po­ży­tecz­ną roz­bu­do­wę Ko­ścio­ła, zgod­nie ze sło­wa­mi: Każ­de­mu do­sta­je się ob­jaw Du­cha dla ogól­ne­go po­żyt­ku. A po­nie­waż te cha­ry­zma­ty, za­rów­no te naj­zna­mie­nit­sze, jak i te bar­dziej po­spo­li­te a sze­rzej roz­po­wszech­nio­ne, są na­der sto­sow­ne i po­ży­tecz­ne dla po­trzeb Ko­ścio­ła, przyj­mo­wać je na­le­ży z dzięk­czy­nie­niem i ku po­cie­sze. O da­ry zaś nad­zwy­czaj­ne nie na­le­ży się ubie­gać lek­ko­myśl­nie ani spo­dzie­wać się za­ro­zu­mia­le po nich owo­ców apo­stol­skiej dzia­łal­no­ści; sąd o ich au­ten­tycz­no­ści i o wła­ści­wym wpro­wa­dza­niu ich w czyn na­le­ży do tych, któ­rzy są w Ko­ście­le prze­ło­żo­ny­mi i któ­rzy szcze­gól­nie po­wo­ła­ni są, by nie ga­sić Du­cha, lecz do­świad­czać wszyst­kie­go i za­cho­wy­wać to, co do­bre". Tekst ten okre­śla cha­ry­zma­ty ja­ko szcze­gól­ne ła­ski, przez któ­re czy­ni wier­nych zdat­ny­mi do po­dej­mo­wa­nia roz­ma­itych dzieł lub po­sług. Są one roz­dzie­la­ne wier­nym "wsze­la­kie­go sta­nu". Cha­ry­zma­ty są na­zwa­ne szcze­gól­ny­mi ła­ska­mi, tzn. nie ma cha­ry­zma­tu, któ­ry mu­siał­by otrzy­mać każ­dy. So­bór roz­róż­nia spo­sób, w ja­ki Duch Świę­ty dzia­ła przez sa­kra­men­ty i po­słu­gi i spo­so­bem, w ja­ki dzia­ła roz­dzie­la­jąc da­ry cha­ry­zma­tycz­ne, po­le­ga­ją­cym na bez­po­śred­niej in­ter­wen­cji w ży­cie Ko­ścio­ła w spo­sób nie­kon­tro­lo­wa­ny przez czło­wie­ka. Cha­ry­zmat mo­że być ro­zu­mia­ny ja­ko uzdol­nie­nie wraz z chę­cią do peł­nie­nia ja­kiejś służ­by dla Ko­ścio­ła. Po­nie­waż cha­ry­zma­ty są na­zwa­ne ła­ska­mi szcze­gól­ny­mi nie moż­na ich iden­ty­fi­ko­wać ze zdol­no­ścia­mi na­tu­ral­ny­mi. Ktoś mo­że po­sia­dać pew­ne na­tu­ral­ne zdol­no­ści, ale da­ny cha­ry­zmat spo­wo­du­je do­da­nie no­wych chę­ci do spo­żyt­ko­wa­nia tych zdol­no­ści dla Ko­ścio­ła i za­pew­ni więk­szą sku­tecz­ność i owoc­ność po­słu­gi. Z tych roz­wa­żań wy­ni­ka rów­nież, że cha­ry­zma­tów mo­że być ty­le, ile mo­że być dzieł i po­sług w Ko­ście­le.

Jak roz­po­znać w so­bie ja­kiś cha­ry­zmat? Trze­ba wsłu­chać się w głos Du­cha Świę­te­go w swo­im ser­cu i roz­po­znać pra­gnie­nia, ja­kie On wzbu­dza - pra­gnie­nia zwią­za­ne z wy­ko­ny­wa­niem ja­kie­goś dzie­ła dla Ko­ścio­ła bądź wspól­no­ty. Po roz­po­zna­niu trze­ba od­wa­żyć się i spró­bo­wać pod­jąć da­ne dzie­ło. Je­że­li po­sia­da­my cha­ry­zmat, bę­dzie­my po­tra­fi­li wy­peł­niać da­ne dzie­ło bez wzglę­du na trud­no­ści i prze­ciw­no­ści, a in­ni za­świad­czą, że na­sza po­słu­ga przy­no­si im wy­raź­ne zbu­do­wa­nie i po­win­ni­śmy ją kon­ty­nu­ować.

Te­raz zaj­mie­my się chry­zma­ta­mi, któ­re bu­dzą w na­szej wspól­no­cie szcze­gól­nie wie­le py­tań, nie­pew­no­ści i wąt­pli­wo­ści, mia­no­wi­cie da­ra­mi ję­zy­ków i pro­roc­twa. Nie ozna­cza to, że są to je­dy­ne cha­ry­zma­ty w na­szej wspól­no­cie, ani że są one szcze­gól­nie waż­ne, lecz zgod­nie z tre­ścią Kon­sty­tu­cji po­win­ni­śmy je przyj­mo­wać z wdzięcz­no­ścią i ku po­cie­sze i do te­go wła­śnie bę­dę za­chę­cał.

Dar ję­zy­ków jest for­mą mo­dli­twy. Tech­nicz­nie po­le­ga ona na wy­po­wia­da­niu sy­lab two­rzą­cych w brzmie­niu coś po­dob­ne­go do na­tu­ral­ne­go ję­zy­ka. Ce­chą cha­rak­te­ry­stycz­ną jest to, że mó­wią­cy nie wy­bie­ra sam dźwię­ków, któ­re bę­dzie wy­da­wał, choć mu­si ze­zwo­lić, aby je­go na­rzą­dy mo­wy pra­co­wa­ły. W trak­cie mo­dli­twy ję­zy­ka­mi za­an­ga­żo­wa­ny jest duch czło­wie­ka wy­ra­ża­ją­cy po­sta­wę mo­dli­twy, na­to­miast umysł po­zo­sta­je w spo­czyn­ku. Wy­da­je się, że sam me­cha­nizm to­wa­rzy­szą­cy mo­dli­twie w ję­zy­kach moż­na wy­ja­śnić w spo­sób na­tu­ral­ny i każ­dy jest zdol­ny do je­go opa­no­wa­nia, jed­nak sam dar ję­zy­ków na­le­ży do po­rząd­ku cha­ry­zma­tów i jest da­rem ła­ski. Świad­czą o tym świa­dec­twa osób, któ­re otrzy­ma­ły ten dar, któ­re do­zna­ją wie­le do­bre­go ko­rzy­sta­jąc z te­go da­ru. Na­wet w słu­cha­ją­cych mo­dli­twy w ję­zy­kach mo­że ona wy­wo­ły­wać prze­ży­cia du­cho­we. Czym nie jest dar ję­zy­ków? Nie jest wy­po­wie­dzią eks­ta­tycz­ną, w któ­rej czło­wiek nie pa­nu­je nad tym, co mó­wi. Nie jest rów­nież prze­ma­wia­niem w ob­cym ludz­kim ję­zy­ku. Ba­da­nia nad da­rem ję­zy­ków po­ka­za­ły, że nie jest to ża­den ludz­ki ję­zyk, gdyż je­go sys­tem dźwię­ko­wy nie po­zo­sta­je w żad­nej re­la­cji do po­jęć ze świa­ta rze­czy­wi­ste­go. Na­le­ży tu jed­nak wspo­mnieć, że w trak­cie mo­dli­twy w ję­zy­kach mo­że wy­stą­pić zja­wi­sko tzw. kse­no­glo­sji, po­le­ga­ją­cej na tym, że wy­po­wiedź bę­dzie zro­zu­mia­ła dla oso­by mó­wią­cej ob­cym ję­zy­kiem. Jest to jed­nak zja­wi­sko do­syć rzad­kie i nie na­le­ży do isto­ty da­ru ję­zy­ków, któ­ry z na­tu­ry jest nie­zro­zu­mia­ły za­rów­no dla mó­wią­ce­go jak i słu­cha­ją­ce­go.

Dar ję­zy­ków jest przy­dat­ny przede wszyst­kim w mo­dli­twie pry­wat­nej, gdyż przy­no­si zbu­do­wa­nie oso­bie po­słu­gu­ją­cej tym da­rem. Uza­sad­nio­ne jest tak­że uży­wa­nie da­ru ję­zy­ków w trak­cie mo­dli­twy jed­no­cze­snej, któ­ra w swej isto­cie po­le­ga na tym, że nie wsłu­chu­je­my się w to, co mó­wią in­ni, lecz mo­dli­my się do Bo­ga. W trak­cie mo­dli­twy w ję­zy­kach moż­na do­dać me­lo­dię i ten spo­sób po­wsta­je śpiew w ję­zy­kach. W ta­ki jed­no­cze­sny śpiew w ję­zy­kach mo­że włą­czyć się każ­dy śpie­wa­jąc np. aaaa... w har­mo­nii z po­zo­sta­ły­mi. Ta­ka for­ma mo­dli­twy wy­ma­ga wza­jem­ne­go wsłu­chi­wa­nia się w in­nych oraz w Du­cha Świę­te­go, aby ca­łość two­rzy­ła har­mo­nię.

Du­żo spo­rów bu­dzi py­ta­nie, czy każ­dy po­sia­da lub mo­że po­sia­dać dar ję­zy­ków. Wy­cho­dząc z za­ło­że­nia, że jest to cha­ry­zmat wy­ni­ka, że nie każ­dy mu­si go otrzy­mać. Tak­że św. Pa­weł za­da­je re­to­rycz­ne py­ta­nie: "Czy wszy­scy prze­ma­wia­ją ję­zy­ka­mi?" ocze­ku­jąc od­po­wie­dzi prze­czą­cej. Wpraw­dzie w in­nym miej­scu św. Pa­weł wy­ra­ża ży­cze­nie: "Chciał­bym, że­by­ście wszy­scy mó­wi­li ję­zy­ka­mi", jed­nak jest tu uży­te to sa­mo sło­wo, co w ży­cze­niu, aby wszy­scy po­zo­sta­li bez­żen­ni.

Czym jest dar pro­roc­twa? Naj­kró­cej dar pro­roc­twa jest wy­po­wia­da­niem te­go, co w da­nej chwi­li Bóg ma do prze­ka­za­nia wspól­no­cie lub kon­kret­nej oso­bie. Nie ozna­cza on prze­po­wia­da­nia przy­szło­ści, choć mo­że ta­kie ele­men­ty za­wie­rać. Za­zwy­czaj pro­roc­two ma for­mę po­cie­sze­nia, umoc­nie­nia, na­po­mnie­nia. Przez pro­roc­two Bóg bu­du­je wspól­no­tę ob­ja­wia­jąc jej swo­ją mi­łość i tro­skę. Jest na­tu­ral­ne, że oso­by, któ­re się ko­cha­ją, od­czu­wa­ją głę­bo­ką po­trze­bę roz­ma­wia­nia ze so­bą. W trak­cie mo­dli­twy mó­wi­my do Bo­ga, a przez pro­roc­two Bóg mó­wi do nas, umac­nia­jąc w ten spo­sób więź mi­ło­ści. Pro­roc­two jest sło­wem Bo­żym i w od­róż­nie­niu od sło­wa ludz­kie­go spra­wia to, co ozna­cza. Zna­czy to, że pro­roc­two, gdy jest sły­sza­ne, po­ru­sza ser­ce i po­bu­dza do od­po­wie­dzi, któ­ra oczy­wi­ście uza­leż­nio­na jest od te­go, o czym mó­wi pro­roc­two. Da­lej pro­roc­two po­bu­dza wspól­no­tę do uwiel­bie­nia.

Co zro­bić, gdy sły­szy­my pro­roc­two na spo­tka­niu wspól­no­ty? Je­że­li je­ste­śmy prze­ko­na­ni, że jest au­ten­tycz­ne, tzn. po­ru­sza na­sze ser­ce i prze­ma­wia do nas, po­win­ni­śmy dać te­mu ja­kiś ze­wnętrz­ny wy­raz. Naj­pro­ściej jest po­wie­dzieć "Chwa­ła Pa­nu". Moż­na też wy­po­wie­dzieć mo­dli­twę uwiel­bie­nia, dzięk­czy­nie­nia, proś­by lub prze­bła­ga­nia w za­leż­no­ści od te­go, jak sło­wo pro­roc­twa do nas prze­ma­wia. Je­że­li już uzna­li­śmy, że pro­roc­two jest au­ten­tycz­ne, je­ste­śmy oczy­wi­ście od­po­wie­dzial­ni za do­kład­ne roz­wa­że­nie te­go sło­wa i wpro­wa­dze­nie go w ży­cie, je­że­li do cze­goś za­chę­ca, coś za­le­ca lub na­po­mi­na. Wier­ność pro­roc­twu po­dob­nie jak wier­ność Sło­wu Bo­że­mu ob­ja­wio­ne­mu w Pi­śmie świę­tym jest źró­dłem bło­go­sła­wień­stwa. Ana­lo­gicz­nie - nie­wier­ność bę­dzie ze stra­tą dla nas.

Waż­ne jest, aby dzie­lić się ze so­bą wra­że­nia­mi, któ­re wy­wo­łu­ją w nas sło­wa pro­roc­twa. Je­że­li ja­kieś sło­wo prze­mó­wi­ło do mnie w szcze­gól­ny spo­sób i przy­nio­sło owoc w mo­im ży­ciu war­to po­dzie­lić się tym na fo­rum wspól­no­ty bądź po­dzie­lić się tym z oso­bą, któ­ra pro­roc­two prze­ka­zy­wa­ła, gdyż jest to dla niej bar­dzo waż­ne.

Na za­koń­cze­nie war­to do­dać, że cha­ry­zma­ty są da­ra­mi Du­cha Świę­te­go i dla­te­go da­wa­ne są z mi­ło­ści i dla mi­ło­ści. Wy­ni­ka stąd, że po­słu­dze cha­ry­zma­ta­mi po­win­na to­wa­rzy­szyć in­ten­cja czy­nie­nie do­bra, gdyż po­słu­ga ta jest for­mą bu­do­wa­nia in­nych, czy­li for­mą mi­ło­ści. W związ­ku z tym zu­peł­nie błęd­na jest po­sta­wa mó­wią­ca, że naj­waż­niej­sza jest mi­łość i dla­te­go nie chcę sta­rać się o żad­ne da­ry cha­ry­zma­tycz­ne, a je­że­li już ja­kiś otrzy­mam to nie mu­szę nim po­słu­gi­wać. Błąd po­le­ga na tym, że być mo­że Pan Bóg za­mie­rzył w swo­im pla­nie, abym ko­chał in­nych, mię­dzy in­ny­mi przez po­słu­gę ja­kimś da­rem.

Ma­rek Paw­lic­ki

Po­wrót do czy­tel­ni