WSPÓLNOTA ŚWIECKICH      PRZY KLASZTORZE O.O. DOMINIKANÓW UL. FRETA 10


 Świadectwa: Uczyć się miłości

Wspól­no­ta ADO­NAI jest miej­scem, w któ­rym Pan mnie ob­da­ro­wu­je i oczysz­cza. Je­stem człon­kiem ADO­NAI od sied­miu lat. Prze­ży­łam w niej za­rów­no okre­sy in­ten­syw­ne­go za­chwy­tu wspól­no­tą i mo­cą dzia­ła­ją­ce­go w niej Bo­ga, jak i sta­ny cał­ko­wi­te­go znie­chę­ce­nia i po­ku­sy uciecz­ki. Na po­cząt­ku bie­ga­łam na spo­tka­nia w eu­fo­rii i en­tu­zja­zmo­wa­łam się wszyst­kim, co do­strze­ga­łam. Z bie­giem cza­su do­kład­nie te sa­me zja­wi­ska, któ­re wcze­śniej bu­dzi­ły mój za­chwyt, za­czę­ły mnie nie­zno­śnie draż­nić: i spo­sób mo­dli­twy, i śpiew, i wspól­ne wy­jaz­dy, i wresz­cie - a wła­ści­wie przede wszyst­kim - wa­dy mo­ich sióstr i bra­ci (o wła­snych sta­ra­łam się nie my­śleć zbyt wie­le!!!). Obec­nie pró­bu­ję dzię­ko­wać za ogrom­ne do­bro, ja­kie się tu do­ko­nu­je, i nie gor­szyć się w po­wo­du za­uwa­ża­nych bra­ków. Za­czy­nam też ro­zu­mieć, że przy­ję­cie tych ostat­nich Z mi­ło­ścią cał­ko­wi­cie zmie­nia per­spek­ty­wę.

Je­stem oso­bą sa­mot­ną. Swo­ją sy­tu­ację od­czy­tu­ję ja­ko we­zwa­nie do te­go, aby być sio­strą wszyst­kich. Wła­śnie we wspól­no­cie uczę się prze­ła­my­wać swój ego­izm i wy­cho­dzić na­prze­ciw po­trze­bom mi­ło­ści - po­trze­bom lu­dzi, któ­rych so­bie nie wy­bra­łam, któ­rzy są mi da­ni (i za­da­ni) przez Pa­na. Trze­ba ich przy­jąć tak, jak przyj­mu­je ich Je­zus, z rze­czy­wi­stą tro­ską o ich do­bro. To na­praw­dę nie jest ła­twe. Kon­tak­ty Z oso­ba­mi we wspól­no­cie po­ka­zu­ją mi, że mo­je ser­ce wciąż kry­je w so­bie ego­izm i py­chę, ale po­ma­ga­ją mi też od­kryć, że od wie­ków by­łam, je­stem i za­wsze bę­dę ko­cha­na.

Kie­dy pierw­szy raz przy­szłam na spo­tka­nie ADO­NAI, usły­sza­łam, że gro­ma­dzi­my się, aby uwiel­biać Pa­na. Jest to dla mnie nie­zwy­kle waż­ne. w uwiel­bie­niu cho­dzi prze­cież nie tyl­ko o mo­je wła­sne spra­wy, ale o Nie­go i o Je­go chwa­łę. Uwiel­bia­my Pa­na za­rów­no we wspól­nej mo­dli­twie, jak i w cza­sie dzie­le­nia się Je­go sło­wem, słu­cha­nia ka­te­chez, pod­czas spo­tkań to­wa­rzy­skich i za­baw. Bóg wciąż na no­wo po­ka­zu­je mi, że wszyst­ko moż­na czy­nić na Je­go chwa­łę, że On jest obec­ny wszę­dzie tam, gdzie wzy­wa się Je­go imie­nia - tak­że po­środ­ku świa­ta, w gwa­rze cen­trum War­sza­wy, gdzie się spo­ty­ka­my i do­kąd przy­no­si­my ca­łe obec­ne w na­szym ży­ciu za­mie­sza­nie.

An­ka Ka­dy­jew­ska

Po­wrót do czy­tel­ni